Marta Kamińska

Utopione koszty. Dlaczego tkwimy w związkach bez przyszłości?

Dajmy na to, że umówiłaś się na randkę z gościem poznanym na Badoo. Najpierw przez miesiąc wysyłaliście sobie memy ze śmiesznymi kotkami i mówiliście na siebie zdrobniale. W końcu on rzucił „spotkajmy się jutro o 16”, a ty na to przystałaś. Byłaś następnego dnia w umówionym miejscu, o umówionym czasie, z tym, że jego nie było, ale postanowiłaś, że zaczekasz. Mijały kolejne minuty. Minęła godzina. Próbowałaś się do niego dodzwonić, ale nie odbierał. Stałaś i czekałaś z nadzieją, że może on się jeszcze pojawi. Że może wszystko się jeszcze odmieni. Z tym, że się nie odmieniło. A ty straciłaś całe popołudnie (i dwa kolejne miesiące) oczekując na kogoś i rozpaczając po kimś, kto wolał zabawić się twoimi uczuciami, nie odzywając się do ciebie już nigdy więcej.

Poznaj efekt utopionych kosztów

To, o czym chcę ci dzisiaj powiedzieć, nazywamy w psychologii „efektem utopionych kosztów”. Efekt utopionych kosztów to pewnego rodzaju błąd poznawczy polegający na tym, że inwestujemy w „coś” nasze zasoby (to mogą być pieniądze, czas albo energia). Następnie okazuje się, że ta nasza inwestycja jest nieopłacalna, nierentowna, nie przyniosła (i najprawdopodobniej też nie przyniesie) żadnych spodziewanych zysków, ale my nadal w to brniemy inwestując więcej naszych zasobów i więcej, żeby w końcu przyniosło to jakieś fajne rezultaty…

Wpadamy w tą pułapkę, kiedy czekamy na autobus, który ma się pojawić w ciągu minuty, jednak jest spóźniony piętnaście minut, a my nie decydujemy się iść na pieszo te dwa przystanki, ale twardo stoimy dalej na przystanku, bo przecież zainwestowaliśmy już 15 minut oczekując na spóźniający się autobus.

Wpadamy w tą pułapkę również wtedy, gdy po trzech latach, my nadal jesteśmy na jednolitych studiach magisterskich, które nas nie interesują, ale skoro zainwestowaliśmy już trzy lata naszego życia w te niesatysfakcjonujące studia, to jakoś dociągniemy do tej magisterki. Bo trochę szkoda poświęconego na to czasu, prawda?

Wpadamy w pułapkę utopionych kosztów, gdy po 650 dniach bycia z kimś w związku, który miał zakończyć się ślubem i gromadką dzieci, my nie jesteśmy nawet narzeczeństwem i wrzeszczymy na siebie jeden przez drugiego, bo czujemy się bardziej nieszczęśliwi, nierozumiani i samotni. Ale nie rezygnujemy z tej relacji, bo szkoda tych 650 dni, które razem przeżyliśmy.

Wpadamy w pułapkę, kiedy po kilkunastu latach proszenia się o awans w pracy, my nadal zarabiamy średnią krajową, ale nie chcemy zrezygnować z tego biura, bo przeprowadziliśmy się specjalnie z Radomia do Warszawy za pracą naszych ówczesnych marzeń. Poza tym to trochę szkoda tych godzin, które spędziliśmy w pracy nad rozliczaniem projektów, no i tych fajnych znajomości z ludźmi z pracy, z którymi często wychodziliśmy na pizzę po rozliczonym projekcie.

Szaleństwem jest robić to samo i spodziewać się różnych rezultatów

Albert Einstein

Absolutna konsekwencja

Inwestujemy tak długo, aż w końcu mamy coraz więcej wątpliwości, coraz mniej zasobów i żadnych oczekiwanych zysków. Kiedy tak zastanawiamy się, czy warto dalej w to brnąć, zapewniamy samych siebie, że absolutnie tak. Przecież skoro powiedzieliśmy A to teraz musimy powiedzieć też B, prawda? Ta nasza absolutna konsekwencja nie zaprowadzi nas na inne studia, do innej pracy, do satysfakcjonującej relacji i na kolejny przystanek. Będziemy stać na przystanku i czekać na spóźniający się autobus, zamiast podjąć odważną decyzję i iść samemu naprzód.

Wydaję mi się, że o wiele cenniejsze od konsekwentnego działania: „jeśli powiem A, to muszę powiedzieć B” jest życie w zgodzie z samym sobą.  W zgodzie ze swoimi wartościami. A już na pewno najlepsze jest wychodzenie poza schematy, które sobie narzuciliśmy.

Einstein miał rację

Einstein mówił, że „Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”. Jeśli ty chcesz wreszcie poczuć radość ze studiowania. Albo chcesz uzyskać awans w pracy… To chyba już czas pożegnać zainwestowane zasoby w to konkretne „coś” i zrobić krok naprzód albo nawet dwa kroki w tył, ale zacząć inwestować swój czas, energię, pieniądze w coś nowego, co być może okaże się bardziej opłacalne.


Zdjęcie: Andrew Neel z Unsplash