Kopniak Motywacji

Jak zacząć się sobie podobać? O akceptacji ciała.

Wyobraź sobie, że właśnie obudził ciebie ze słodkiego snu wrzeszczący budzik. Wyłączasz budzik, odkrywasz powoli kołdrę, zaspana wyciągasz najpierw jedną, później drugą nogę na zimną podłogę. Chwilę siedzisz jeszcze na skraju łóżka zastanawiając się „wstać czy spać”. Ale ostatecznie decydujesz się jednak wstać. Powolnie podchodzisz do lustra i skupionym spojrzeniem wpatrujesz się w swoje ciało. Przyglądasz się fałdkom na brzuchu. Próbujesz objąć swoje uda, żeby sprawdzić ich rozmiar. Dokładnie obserwujesz swój nos. A kiedy już tak stoisz i patrzysz na siebie, to co wtedy o sobie myślisz? Podobasz się sobie?

Niech zgadnę… Patrzysz na swoje lustrzane odbicie i nie podobasz się sobie. Powtarzasz, że powinnaś schudnąć albo przytyć. A może nawet szepczesz słodkim głosem do twojej podświadomości, że nienawidzisz swojego ciała… Jeśli tak jest, to ten artykuł napisałam właśnie dla ciebie.

Obsesja na punkcie kobiecego ciała

Nasze społeczeństwo ma obsesję na punkcie kobiecego ciała. Kobieta jest postrzegana wyłącznie przez pryzmat swojego wyglądu. Rzadko słyszę, żeby ktoś oceniał kobietę jako mądrą, czy zabawną. A niestety często słyszę, jak wartościujemy kobiety na te ładne i zgrabne, no i na nieładne i niezgrabne. Wkurza mnie to strasznie. Bo to właśnie przez ten kult kobiecego ciała, tak wiele młodych dziewczyn choruje na zaburzenia odżywiania. Nie wiem, czy wiesz, ale anoreksja i bulimia to jedne z częściej występujących zaburzeń psychicznych u kobiet. Skąd one się biorą? Między innymi z nieadekwatnej oceny własnego ciała. Bo kiedy młoda, zdrowa i szczupła kobieta, nagle stwierdza, że jest „za gruba i musi schudnąć” to znak, że my – jako społeczeństwo – zrobiliśmy coś nie tak.

Autorka książki „Obsesja piękna” nawołuje do tego, byśmy przestały traktować swoje ciało przedmiotowo i zaczęły postrzegać je w kategoriach możliwości. Pomyśl tylko, jaki to ogromny dar, że te „grube” nogi, których tak strasznie w sobie nie lubisz, pozwalają ci nauczyć się nowych kroków salsy. Albo dzięki nim możesz doświadczać długich spacerów przy zachodzącym słońcu ze swoim ukochanym. To one prowadzą ciebie na delikatne capuccino do ulubionej kawiarni (u mnie to jest Etno Cafe przy Stajni Jednorożców w Łodzi!).

Kobiety, zacznijmy doceniać swoje ciało! Postrzegajmy je w kategoriach możliwości, a nie rzeczy, które można lubić lub nie.

Uzależnione od porównywania się

Porównywanie się do innych zawsze obniża nasze poczucie własnej wartości. Utwierdza nas w przekonaniu, że jesteśmy „niewystarczające”. No wiesz, niewystarczająco mądre, ładne, szczupłe, ambitne, bogate, utalentowane… Porównywanie się do innych sprawia, że nasza podświadomość wręcz krzyczy do nas, że musimy cisnąć bardziej, że nie zasługujemy na coś. Zapamiętajmy raz na zawsze, że my zasługujemy na to, co najlepsze. Nie to, co najgorsze.

Jeśli zastanawiasz się nad tym, w jaki sposób przestać się porównywać do influencerek z Instagrama albo wyretuszowanych kobiet z pierwszych zdjęć gazet, moja propozycja jest jedna: odizoluj się od tego. Przestań obserwować influencerki na Instagramie. Nie kupuj kolorowych gazet. Poszukaj w swoim otoczeniu (nawet na tym nieszczęsnym Instagramie) inspiracji.

Nasza rzeczywistość jest taka, jaką sobie wykreujemy. Świadomie kreuj rzeczywistość, która ciebie inspiruje, motywuje i zachęca do rozwoju.

Najpierw zmień myślenie, a później ciało

Możesz wziąć udział w setkach fitnessowych wyzwań. Stosować się do każdego jadłospisu znalezionego w gazecie. Zacząć biegać półmaratony. Ale… dopóki nie zmienisz swojego myślenia, nie będziesz w stanie siebie zaakceptować. Bo widzisz, proces zaprzyjaźniania się ze sobą i podobanie się sobie to nie jest proces, który obejmuje tylko i wyłącznie pracę nad naszym ciałem – tycie albo chudnięcie, czy robienie sobie kaloryfera na brzuchu.

Podobanie się sobie to praca nad naszym myśleniem. Zmiany dokonuj w tej kolejności – najpierw myśli, później ciało. Inaczej to nigdy nie zadziała. Bo choćbyś schudła trzydzieści kilogramów albo przytyła dwanaście, to dopóki nie zmienisz obrazu własnego ciała, który masz w swojej głowie, na nic się to zda. Bo wciąż będziesz się czuła „niewystarczająco”.

Jeśli ten temat Ciebie interesuje, zobacz powtórkę #KwadransNaRozwój prosto z mojego Instagrama.

Wystarczy, że klikniesz TUTAJ.


Zdjęcie: Jennifer Burk ze zbiorów Unsplash